Gołoborze na Grzebieniu PDF Tisk Email
Hodnocení uživatelů: / 5
NejhoršíNejlepší 
Napsal uživatel Andrzej Dereń   
Neděle, 10 Květen 2009 00:10
There are no translations available.

Goloborze

Gołoborze to zbocze góry pokryte rumoszem skalnym. Łatwo je dojrzeć w lesie, bo... nie rosną tam drzewa, trudno je przebyć bo kamienie są duże i ostre, uniemożliwiając swobodny marsz. Najsłynniejsze w Polsce gołoborza znajdują się w Górach Świętokrzyskich, inne rozsiane są po Beskidach i Sudetach. Ale czy gołoborza są w Górach Opawskich?

Nie łatwo jest je odszukać, nie są zaznaczone na żadnej mapie, nie przebiega tam żadna droga, a stromy grzbiet utrudnia poruszanie się. Idąc od Jarnołtówka żółtym szlakiem przechodzimy przez Plac Langego i już razem z zielonym szlakiem wspinamy się Ścieżką Langego. Tu, około 100 metrów przed niewielkim budynkiem pompowni schroniska skręcamy ostro w prawo i na przełaj wchodzimy na górę wznoszącego się tu grzbietu zwanego Grzebieniem, który na swoim końcu tworzy niewielkie wzniesienie. Na jego północnym krańcu rozpościera się jedyne w Górach Opawskich gołoborze.

Moje pierwsze zetknięcie z tym miejscem przed kilku laty nie należało do najprzyjemniejszych...

Do Jarnołtówka dotarłem autobusem. Stąd, jak dawni wędrowcy wyruszyłem pieszo w kierunku szczytu Biskupiej Kopy. Nie chciałem jednak iść starymi, doskonale wszystkim znanymi ścieżkami, ale podejść pod Kopę wyraźnym grzbietem rozciągającym się między szlakiem żółtym (Drogą Amalii) i czerwonym, bez znaków. Droga wiodła starymi, częściowo nieużytkowanymi duktami. Rosnący tu piękny bukowy las robił wrażenie. O tym, że rzadko kto tu trafia świadczyła napotkana spróchniała i pokryta mchem sterta przygotowanych do wywózki drew, o której dawno temu zapomnieli leśnicy. Niemal jak odkrywca nieznanego lądu wspinałem się dalej. Nagle moim oczom ukazał się kolejny niecodzienny widok. Ogromna sterta głazów pokrywała stromy stok pobliskiego grzbietu. Wśród bezładnie ułożonych kamieni zauważyłem pozostałości fundamentów (murów?), których pochodzenia nie mogłem się domyślać.

Czy sterta kamieni powstała w sposób naturalny? Czym były resztki murów? Dlaczego akurat tutaj?

Zdjęcie z 1940 roku przedstawia fragment kamiennego budynku o analogicznej, jak w licznych ruinach na Grzebieniu, budowie ścian.

Na powyższym zdjęciu z 1940 roku widzimy fragment kamiennego budynku położonego gdzieś na stokach Biskupiej Kopy. Dostrzec można sposób budowy ścian domu, identycznie jak w licznych ruinach rozsianych dziś w tych okolicach (zdjęcie ze zbiorów Heinza Lessak'a).

Marek Sitko w swoim przewodniku "Góry Opawskie" wspomina to miejsce:

Na południowym stoku (Grzebienia - przyp. autor) znajduje się małe (100 m2) gołoborze piaskowcowe, na płytach skalnych nie rośnie żadne drzewo.
Według mieszkańców Jarnołtówka w tych okolicach planowano budowę schroniska na Kopie po stronie niemieckiej. Być może ruiny powiązane są z legendą o zamku przy Gołębim Źródle, które znajduje się około 1500 m na północny-wschód od gołoborza o czym również pisze M. Sitko.

Podczas eksploracji gołoborza zauważyłem, że w niedalekiej ode mnie odległości coś się porusza. Podszedłem bliżej. Nagle przede mną wyłoniły się niemal "spod ziemi" dwa wilczury bez obroży, bez jakiegokolwiek znaku, że mają swojego ludzkiego właściciela. Z trudem przełknąłem ślinę. Co robić? Pomny ostrzeżeń o wściekłej zwierzynie powoli zacząłem się wycofywać. Jeden z psów zawył głośno i przeciągliwie. Włosy zjeżyły mi się na głowie. Może sięgnąć do plecaka po stary sprawdzony nóż? Może w ten sposób wybronię się? Nie, nawetbym nie zdążył...Może wspiąć się na najbliższe drzewo? Niestety wokół były tylko wysokie świerki... Co robić? Ucieczka nie jest rozwiązaniem, bo i tak mnie dogonią! Przełknąłem ślinę i najwolniej jak mogłem zacząłem się oddalać od wilczurów. Z ciężkim biciem serca odszedłem z tego dziwnego miejsca. Psy nie poszły za mną. Udało się!

Później mówiono mi, że psy pochodziły ze schroniska, a może jednak było inaczej...

Legenda o Szczerym Jakubie

Dawno, dawno temu w Pokrzywnej żył pewien człowiek o imieniu Jakub. Był powszechnie lubiany, nie dbał o rzeczy doczesne, zawsze pomagał potrzebującym, stąd nadano mu przydomek Szczery. Jego niezwykła uczciwość i pracowitość sprawiły, że prudniccy rajcy wyznaczyli go na leśniczego miejskiego lasu w Pokrzywnej. Do jego czynności należała kontrola ścinki drzew, ich rachowanie i sadzenie, trzymanie pieczy nad konserwacją kamieni granicznych posiadłości miejskich.

Jednak nie wszystkim podobała się ucziwość Jakuba. Chciwi drwale, którym przy leśniczym nie wolno było jak dawniej sprzedawać niezgodnie z miejskim prawem wyciętego drzewa postanowili pozbyć się niewygodnego Jakuba. Pewnej nocy porwali go i zaciągnęli poza granice miejskich lasów, za Bystry Potok, na teren księstwa nyskiego. Ukamienowanie Szczerego Jakuba Tam, przy stromym grzbiecie góry Oser, zwanej dziś Biskupią Kopą, związali i ukamienowali nieszczęśnika. Zmasakrowane ciało ukryli pod stertą kamieni...

Nikt nie wiedział, co stało się z Jakubem. Jedyni świadkowie mordu milczeli...

Jednak ich życie nie było już takie jak kiedyś. Nie mogli zapomnieć czynu, którego się dopuścili. Ze snu budziły ich koszmary, w których zawsze pojawiał się Jakub. Praca w lesie stała się wielką udręką, gdy w najbardziej niespodziewanym momencie pojawiała się tylko w ich oczach straszliwa zjawa Jakuba, tak bardzo materialna, że wydawała się być żywą. Już na poły w obłędzie chciwi drwale zaczęli znosić tysiące głazów na miejsce zbrodni, chcąc zmusić ducha Jakuba, by nigdy więcej nie wydostał się już spod ziemi. Na próżno... Choć kamienie pokryły sporą część lasu Jakub nawiedzał ich dalej. Wtedy to drwale podjęli jeszcze jedną próbę ratunku. Złożyli przysięgę na krzyż, że jeżeli nie wybudują w miejscu mordu kaplicy, jako zadośćuczynienie dla duszy zmarłego, to na wieki skazani zostaną na psi żywot. Od tego dnia zmora przestała nękać drwali, którzy zaczęli stawiać ściany kaplicy. Po kilku tygodniach doszły ich wieści o budowie nowej kopalni złota w okolicach pobliskiego Konradowa. Wilczur Chciwość wzięła górę... Żądni szybkiego zarobku porzucili budowę kaplicy, chcąc zaciągnąć się do pracy w kopalni.

Jednak chciwi drwale nigdy nie pojawili się wśród konradowskich gwarków, słuch o nich zaginął również w Pokrzywnej, a prudnicka Rada Miejska musiała zatrudnić nowych ludzi do pracy w lesie.

Pewna stara kobieta z Jindřichova opowiedziała potem całą historię dodając, że drwale zamienili się, zgodnie z niedopełnioną przysięgą w dwa błąkające się wilczury, które do końca świata będą pilnowały niepoświęconego grobu Szczerego Jakuba...

"Na próżno starają się odwalić skały i dostać się do szczątków swojej ofiary. Są zbyt słabe by przesunąć głazy..."

Jeszcze dziś na gołoborzu znaleźć można mury niedokończonej kaplicy, a nawet spotkać błąkające się po okolicy psy.

Tajemnicze ruiny

Góry Opawskie zawsze stanowiły obszar szczególnego zainteresowania ludzi, głównie z powodów gospodarczych i militarnych. Ślady działalności człowieka pozostały do dziś. Nienaturalne doły, sterty kamieni, mury, zapomniane drogi czy kamieniołomy to tylko fragment zapisu pozostawionego przez dawnych mieszkańców okolicznych miejscowości. Nie inaczej jest na stokach Biskupiej i Srebrnej Kopy - centralnej i najwyższej części Gór Opawskich. Pozostałości dawnych budynków w postaci resztek kamiennych murów spotkać można w dolinie Bystrego Potoku, na Przełęczy Mokra, na szczycie Srebrnej Kopy, na Grzebieniu. Trudno jest w tej chwili powiedzieć, jaką te budynki spełniały funkcję.

Te w dolinie Bystrego Potoku związane były z tutejszym gospodarstwem Seifentalbaude, oraz kamieniołomami łupka, "domki" i kamienne platformy znajdujące się przy granicy mogły być wybudowane przez wojska strzegące niegdyś granicy państwa (M. Sitko przypuszcza za swoimi informatorami, że jedna z nich jest resztką wieży strażniczej z lat 50-tych XX wieku, lub nawet wieży obserwacyjnej Luftwafe z czasów wojny). A fundamenty na Grzebieniu? Kto wpadł na pomysł wznoszenie bliżej nieokreślonych budowli w tak trudno dostępnym miejscu? Jaki był ich cel? To wciąż pozostaje zagadką...

Mur graniczny

I na koniec jeszcze jedna ciekawostka. W Górach Opawskich znajduje się jedyny w tych okolicach mur graniczny. Jego powtórnego odkrycia dokonał Marek Sitko na stronicach swojego przewodnika "Góry Opawskie" (wydanie II). Fragment muru granicznego na stokach Biskupiej Kopy (zdj. A. Dereń 1998) Mur graniczny położony jest bezpośrednio na linii granicy państwowej pomiędzy Wiatraczną Górą a Kijową Drogą. Jego długość wynosi ok. 600 m (!), a wysokość waha się od kilkunastu do blisko stu centymetrów. Zdaniem M. Sitki mur zbudowali najprawdopodobniej mieszkańcy Zlatych Hor podczas wytyczania granicy prusko-austriackiej w 1742 roku, kiedy to prusacy starali się zabrać "nieco więcej" terenów, niż przyznał im pokój wrocławski. Podobne mury graniczne znajdują się w Górach Złotych na górze Czernik.

Na razie nieodgadniętą tajemnicą pozotaje to, że w miejscu gdzie mur powinien się kończyć na granicy (na północy), kieruje się na zachód w stronę Zlatych Hor. Odchodzi więc od pasa granicznego. Czy więc na pewno jest to mur graniczny? Być może powstał wcześniej i wyznaczał granice jakiejś posiadłości, a dopiero później określono, wzdłuż jego górnego przebiegu granicę państwową?

Aktualizováno Neděle, 10 Květen 2009 00:23