O Czarnym Rowie i Rycerskim Szańcu Drucken
Benutzerbewertung: / 4
SchwachPerfekt 
Geschrieben von: Andrzej Dereń i Tadeusz Kucharski (Prudnik)   
Samstag, 11. Juli 2009 um 23:44 Uhr
There are no translations available.

O Czarnym Rowie i Rycerskim Szańcu

Wędrowcy, nauczyciele upowszechniający lokalną wiedzę od lat poszukują legend, dotyczących ziemi prudnickiej i Gór Opawskich

   Wydawać by się mogło, że jest ich niewiele, ale... to nie prawda. W przedwojennych opracowaniach zachowały się stare sagi, które w bajkowy sposób opisują wiele interesujących miejsc. Jedną z nich jest legenda o Czarnym Rowie i Rycerskim Szańcu. Dziś prawie nikt nie kojarzy tych nazw, a odnoszą się one do strumienia i skałki w Lesie Trzebińskim. Czy są one przedstawione na fotografii, która uzupełnia tekst legendy w niemieckiej publikacji? Wędrowców prosimy o pomoc i odszukanie w lesie Rycerskiego Szańca. Przy okazji udało nam się sprostować jedną z nazw miejscowych, która została błędnie przetłumaczona i opublikowana w niektórych opracowaniach. Otóż „Der schwarze Graben“ w naszym opowiadaniu oznacza Czarny Rów, a nie Czarne Groby.
   Legenda zamieszczona w „Heimatkalender des Kreises Neustadt” z 1937 r. ma swoistą dozę niemieckiego patriotyzmu, co nie powinno dziwić, ze względu na okres, kiedy wydawnictwo powstało. Legendę napisał niejaki Franz Görlich. Osoby o takim imieniu i nazwisku nie ma w książce adresowej powiatu prudnickiego z 1937 r. w Trzebinie, ale jest za to w Prudniku. Görlich był rencistą i mieszkał przy ul. Nyskiej, według ówczesnej numeracji pod 16. Jeśli nieistniejąca gospoda (dawna Górna Karczma) przy skrzyżowaniu ulic: Nyskiej i Kolejowej była pod numerem 12. to 16. była cztery budynki dalej w kierunku Niemysłowic, za wiaduktem. Być może gdzieś tam mieszkał autor naszej legendy.
   Tekst przetłumaczony został przez Georga Groscha z Prudnika za co serdecznie dziękujemy. Materiał uległ niewielkim korektom stylistycznym, które jednak w żadnym stopniu nie wpłynęły na wierność treści. W oryginale imię jednego z bohaterów legendy, rycerza brzmiało Franz, u nas zostało spolszczone – Franciszek.

Czarny rów
Opowiadanie z okolic Prudnika
Franz Görlich

   W uroczej dolinie rzeki Prudnik, w której wody płyną przez  bogate tereny, mieszkał niegdyś rdzenny, prastary niemiecki lud, wolny i otwarty. To byli ludzie otwartego serca, mocnych pięści i sztywnego karku. Dzikość, a jednocześnie szczerość biła im z oczu. Biada temu kto z tych wolnych ludzi chciałby uczynić niewolników.
   Piękna dolina i zalesione pagórki tworzą niezapomniany obraz. Nic więc dziwnego, że wiersze i opowiadania o nich są tak liczne jak kłosy pszenicy, wzruszane porannym wiatrem.
   Za Trzebiną Zdrojem, na południe, wzdłuż granicy austriackiej ciągnie się wspaniały las liściasty i iglasty, harmonijnie mieniący się w oczach. Romantyzm przędzie tu swoje cudowne nici.
   Jest niedziela wczesną jesienią, niebieskie niebo, spokojne i czyste powietrze. Po tamtej stronie granicy, w kręgielni „Löwen” toczą się ciężkie kule. Młodzi i starsi mierzą się zręcznością i siłą w rzutach. Przez ścierniska i nieużytki ciągnie się powoli babie lato, jak bajka zaklętej krainy.
   W te spokojne, słoneczne popołudnie kroczy młynarz ze swoją młodą córką Anną. Za kwadrans znikną w lesie.
Czarny Rów to niecka porośniętą mchem i zaroślami, w której krystaliczna woda spływa w dół doliny. Dzikie ścieżki na skraju strumienia prowadzą wśród ciemnych, iglastych drzew, słuchając cicho szumu wody. Romantyczny  zapach starych opowiadań miesza się cicho z szumem strumyka.
   Młynarz przeskoczył rów i pociągnął Annę za sobą. Oboje stanęli na drugim brzegu, patrząc w pluskającą wodę. Stary wyczyścił swoją fajkę i podczas nabijania ścieżego tytoniu powiedział:
- Anna znasz tę starą sagę o rycerzu Franciszku?
- Tak ojcze, choć nie wszystko już pamiętam. Przypomnij mi proszę?
Młynarz zaczął opowiadać.

   Przed wiekami mieszkał tu w lesie rycerz Franciszek ze swoją blondwłosą, niebieskooką córką Therlinde. Niejeden  rycerz prosił o rękę piękną dziewczynę, jednak ona nie chciała o słyszeć o żadnym ślubie i wciąż odmawiała swoim adoratorom. Ojciec się złościł, ona cicho słuchała jego wyrzutów, a potem szła do lasu i płakała. Nie mogła podarować swojego serca żadnemu z tych mężczyzn, bo już należało do kogoś.
W dole wsi mieszkał pewien chłopak i tylko jego kochała z całej duszy. Spotykała go co niedzielę w drodze do kościoła. Razu pewnego rycerz zauważył że córki nie ma do domu, dowiedział się, że w smutna poszła do lasu. I rzeczywiście tak było. Gdy wędrowała wśród drzew nagle przed jej oczyma stanął młody brunet z wielkimi oczami, jej ukochany. Rzucili się sobie w ramiona. Zobaczył tę scenę łowczy, który wracając z polowania opowiedział wszystko rycerzowi. Ten, ze złości chwycił za miecz i pobiegł do lasu. Zamordował oboje. Jednak, gdy zobaczył co zrobił, obłąkany, z żalu powędrował w gęsty las. Lamentując znalazł miejsce pod skałą i tam zapłakał.
Poszukujący rycerza ludzie znaleźli w lesie tylko skały, z których wypływał jasno srebrny strumyk. Od tego czasu skała nazywa się Szańcem Rycerza, a strumyk Czarnym Rowem.

Anna stała i milczała, jej oczy błyszczały. Ojciec wziął ją za rękę i powiedział: - Chodź, nie myśl już o tym córko.

Ziemia delikatnie falowała pod nogami młodej dziewczyny, idącej w milczeniu przez miękkie trzęsawisko. Zdawało jej się, że wszędzie widzi młodzieńca i jasnowłosą córkę rycerza, wijących się we krwi. Oni umarli, bo się kochali.
Zuletzt aktualisiert am Dienstag, 14. Juli 2009 um 15:40 Uhr
 

We use cookies to improve our website and your experience when using it. Cookies used for the essential operation of the site have already been set. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our Privacy Policy.

I accept cookies from this site

EU Cookie Directive Plugin Information