Kłobuczek PDF Drucken E-Mail
Benutzerbewertung: / 6
SchwachPerfekt 
Geschrieben von: Andrzej Dereń (Prudnik)   
Freitag, 07. August 2009 um 22:12 Uhr
There are no translations available.

Znany, ale rzadko odwiedzany.

Kłobuczek

Niewielkie wzniesienia, które nawet kilka razy mijaliśmy o rzut beretem” i wydają się być znane, czasem mogą nas mile zaskoczyć, gdy tylko zechcemy wejść na ich wierzchołki. Właśnie tak stało się... w moim przypadku, gdy celem drugiej wyprawy „Korony Gór Opawskich” został Kłobuczek koło Trzebiny.

Każdy średnio zaawansowany krajoznawca Gór Opawskich wie, gdzie znajduje się to charakterystyczne wzniesienie z kępą lasu na szczycie. Wspomina o nim Marek Sitko, a nazwa figuruje na mapach topograficznych od czasów PRL-u. Znaleźć Kłobuczek to żadna sztuka. A więc w drogę.

Wyprawa

Zgodnie z przyjętą wcześniej zasadą -  jeśli poruszamy się własnym środkiem lokomocji to nie jedziemy najdalej jak się da - zostawiamy nasze cztery kółka na drogach uczęszczanych, zwykle asfaltowych. W naszym wypadku będzie to droga w Trzebinie, a dokładniej duże skrzyżowanie nieopodal przychodni wiejskiej, a więc przy wewnętrznej drodze idącej w górę Granicznego Potoku, aż do przejścia granicznego. Moja lutowa wycieczka wcale nie przypomina śnieżnych wypraw na biegun. Ani zimno, ani śnieg, a i wiatr wcale nie dawały się we znaki. Ze wspomnianego skrzyżowania udałem się drogą na południe i dalej na południowy wschód, przechodząc przez most i wkraczając w solidne wcięcie w dolinę Granicznego Potoku. Niby nic niezwykłego, jeśli jednak zdamy sobie sprawę, że właśnie idziemy jednym z najważniejszych traktów łączących niegdyś Śląsk z Morawami to będziemy wiedzieć, że ów parów nie jest zupełnie przypadkowy i najpewniej do jego ostatecznego ukształtowała przyczynił się człowiek, łagodzący stromy stok. „Kariera” historycznego traktu, jednego z kilku łączących Wrocław z Ołomuńcem zakończyła się w 1830 r., kiedy to wybudowano nową drogę, dobrze nam już znaną (Prudnik – Karniów). Gdyby nie ówczesna inwestycja, dziś pewnie tędy jeździlibyśmy do Czech (byłoby bardziej romantycznie, bo przez las). Powoli maszerowałem więc drogą,
mijając z lewej nowobogacką willę, którą swego czasu zbudował pewien prudniczanin, z fosą, pięknym ogrodzeniem i jednym z nielicznych chodników we wsi. Po minięciu ostatnich zabudowań radzę spojrzeć do tyłu. Roztacza się stąd ładny widok na Prudnik i leżące poniżej zabudowania Trzebiny. Zresztą cała trasa jest malownicza. Wkrótce dotarłem do boiska w Trzebinie, za którym znajduje się mały, już stary drewniany krzyż. Ludzka natura ma w sobie potrzebę zachowywania tego co ważne, również w dziedzinie wiary. Krzyż w tym miejscu stał już ponad 200 lat temu. Miejsce rozpadających się krzyży zastępowały nowe, najpierw robili to Niemcy z Trzebiny, a teraz Polacy z Trzebiny, których łączyła katolicka wiara. Po dalszych 300 metrach, skręciłem w lewo o 90 stopni, opuszczając dawny trakt. Kilkadziesiąt lat temu tej drogi nie było, było za to mnóstwo dróg wychodzących z zabudowań Trzebiny i ciągnących się równolegle aż do granicy. To był piękny, choć mało praktyczny zabytek związany z założeniem wsi w średniowieczu i podziałem ziemi między pierwszych rolników. Po wojnie scalono grunty i „makaronowe” pola i łąki zastąpiono prostokątnymi. Przybyło nawet ziemi, ponieważ dawne drogi zabierały sporo gruntów. Przede mną „czapka” lasu Kłobuczka. Przed ścianą lasu zszedłem z drogi i już na przełaj rozpocząłem wspinaczkę na szczyt. W odróżnieniu od Dębowej Góry, duch Kłobuczka nie wystraszył mnie, więcej, wydawał się mnie ignorować. Tutejszy las ma w większości ubogie podszycie, łatwo się więc po nim chodzi. Na stoku minąłem okopy i wkrótce wszedłem w krainę dawnych kamieniołomów. Sporo tu dawnych wyrobisk, kilka z odsłonięciami skalnymi, w jednym, przy szczycie znalazłem nawet oczko wodne. Ze szczytu nie było widoków, bo drzewa wszystko zasłaniały. Po obejrzeniu co znaczniejszych dziur
zszedłem w kierunku wschodniej krawędzi lasu. I tu mała niespodzianka. Ktoś tu bowiem wyrzucił gruz złożony z cegieł i dachówek, ale jakich dachówek!
Otóż był to najprawdziwszy łupek fyllitowy, uformowany w kształcie kwadratowych i prostokątnych dachówek, z dziurami i zachowanymi jeszcze przerdzewiałymi drutami i gwoździami. Łupek pochodził zapewne z kamieniołomów z Pokrzywnej lub Jarnołtówka i przez wiele lat chronił któryś z budynków w Trzebinie. Przed kilku lat geolodzy z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, będący na szkoleniu w Pokrzywnej rozpływali się nad tego typu eksponatami, oglądali je wszystkich stron, pukali, cmokali, prawie że lizali, zachwycając się nad pomysłowością dawnych ludzi. Zresztą proszę wskazać jakiekolwiek miejsce w Polsce, gdzie ze skał robiono kiedyś dachy! Tylko u nas! Czas ruszać w drogę powrotną. Cała trasa (za wyjątkiem partii szczytowej) była fragmentem Ścieżki Rowerowej Gminy Lubrza. Warto pozachwycać się jeszcze piękną doliną Krzyżkowickiego Potoku, która krajobrazowo idealnie współgra ze ścianą Lasu Trzebińskiego z Lipowcem i Wężową Górą. Jeszcze nie czas na ich zdobycie.

Co warto wiedzieć?

Szczyt Kłobuczka znajduje się na wysokości 303 m n.p.m. i jest północną odnogą Lipowca (370). Na mapach z końca XIX w. charakterystyczne wzniesienie nosiło nazwę Hut Berg, czyli Góra Czapka, identycznie jak wzniesienie pomiędzy Jarnołtówkiem a Konradowem. Obecna nazwa, choć w nieco innej formie - Kłobyczek pojawiła się na powojennych mapach topograficznych i została w latach 90. XX w. przejęta przez krajoznawców jako Kłobuczek. Najprawdopodobniej z tutejszych wyrobisk pozyskiwali kamień mieszkańcy Trzebiny, ze względu na niewielką odległość od zabudowań wsi (liczne nieczynne kamieniołomy są również w Lesie Trzebińskim). Do dziś odczytać można ślady dróg prowadzących do wyrobisk, które znajdują się wyłącznie na stoku od strony zabudowań Trzebiny. Tutejszy kamieniołom położony jest najbliżej dawnego dworu w Trzebinie i być może stąd pozyskiwano kamień do budowy rezydencji. Kamieniołom tworzy kilka niezbyt głębokich wyrobisk, z oczkiem wodnym w jednym z nich. Kamienisty szczyt uniemożliwiał uprawę ziemi, stąd teren ten był najprawdopodobniej zawsze zalesiony. Kępa lasu na Kłobuczku znajduje się na mapie z połowy XVIII w., choć jeszcze na początku XX w. była ona mniejsza od obecnej i porastała jedynie sam wierzchołek. Krajoznawczą ciekawostką jest dobrze zachowany okop, który powstał zapewne w 1945 r. podczas radziecko-niemieckich działań wojennych w tej części Śląska. Co ciekawe rubież ciągnie się tylko na południowo-zachodnim i zachodnim stoku wzniesienia, dając możliwość ostrzału w kierunku zachodniej części Lasu Trzebińskiego i południowej części wsi.

Zuletzt aktualisiert am Samstag, 08. August 2009 um 14:05 Uhr