Historia Rudolfsheimu - pierwszego schroniska na Biskupiej Kopie PDF Print E-mail
User Rating: / 1
PoorBest 
Written by Paweł Szymkowicz   
Sunday, 10 May 2009 16:36
There are no translations available.

Rudolfsheim

Stuletnia wieża widokowa na Kopie Biskupiej, jest tym miejscem, może po za sklepami po obu stronach granicy, gdzie najczęściej i najchętniej spotykają się...

mieszkańcy Zlatych Hor i Głuchołaz. Ponieważ najkrótsza piesza trasa prowadzi od czeskiej strony, z przełęczy Petrovy boudy, część z polskich turystów wybiera właśnie to podejście. Warto poświęcić nieco więcej miejsca mijanym tuż przed szczytem fundamentom budowli, dla wielu z nas niewiadomego pochodzenia. Utworzone w 1881 roku w Jeseniku Morawsko - Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie (MSSGV), czyniło wszelkie starania o jak najszersze rozpropagowanie turystycznych walorów Jeseników. Jednym z pomysłów na to była budowa wież widokowych, usytuowanych na szczytach, lub tuż pod, najważniejszych jesenickich wierchów. Podobnie jak przy budowie górskich schronisk, tak i w tym przypadku realizację tych zamierzeń uzależniano od pomocy właścicieli tutejszych lasów, głównie biskupów wrocławskich i książąt Liechtenštejn. Początkowo stawiano bowiem zwykłe prowizoryczne wieże drewniane, jednak rosnący prestiż Towarzystwa, a przede wszystkim rosnący z każdym rokiem ruch turystycznych, zmuszały do zastępowania ich solidnymi wieżami kamiennymi. Podobnie miała się rzecz ze zlatohorską wieżą na Kopie Biskupiej i drugą, postawioną już po niemieckiej stronie granicy, na Przedniej Kopie (Holzbergu) w Głuchołazach. Szczyt Kopy Biskupiej, kilka metrów od którego przebiegała granica niemiecka, jako miejsce wybudowania takiej wieży, sekcja MSSGV w Zlatych Horach, wybrała już w 1885 roku.

 

Prace przy budowie tamtejszej pierwszej, jeszcze drewnianej wieży, rozpoczęły się pod koniec kwietnia 1890 r., a zakończono je już 21 czerwca tego roku. Oficjalne otwarcie nastąpiło jednak dopiero w środę 9 lipca. Było to wielkie święto, okraszone dodatkowo wspaniałą pogodą. Ze Zlatych Hor oraz z bliższej i dalszej okolicy, przybyło wiele osób. Obecni byli również przedstawiciele sekcji MSSGV z Niemiec, głównie z Nysy, Głubczyc, Prudnika i Głuchołaz, natomiast sekcja raciborska nadesłała gratulacyjny telegram. Ilość wycieczek na szczyt Kopy Biskupiej wzrosła wielokrotnie. Turyści nie mieli jednak możliwości zjedzenia ciepłego posiłku, nie mówiąc już o ewentualnym noclegu. Aby zmienić tę nieciekawą sytuację, radny z Petrovic, położonych po drugiej stronie Kopy - Franz Rudolf, postanowił wybudować nieopodal szczytu zwyczajny gościniec, w którym każdy mógłby się posilić i przenocować. Bardzo szybko udało mu się załatwić, w cesarsko - królewskim urzędzie powiatowym w Krnovie koncesję na prowadzenie tego typu działalności, dzięki czemu już w sierpniu 1892 roku zbudował tymczasową budowlę tuż obok wieży.

W tym czasie zlatohorska sekcja MSSGV, przymierzała się już do pewnych prac remontowych na wieży. W tej sytuacji mogła zmienić swe wcześniejsze plany i zrezygnować z obicia deskami dolnych części wieży, zyskując w ten sposób pomieszczenie na prowizoryczny bufet. Tymczasowy gościniec Rudolfa, już 14 maja 1893 r. był gotowy do przyjmowania pierwszych gości, jak na razie pod warunkiem dobrej pogody. Niebawem przystąpił do rozbudowy swego skromnego majątku. Miał być to podłużny budynek, oddalony już ok. 300 metrów od wieży i niecałe 50 metrów od granicy z Niemcami. Na kamiennej, tworzącej piwnicę podmurówce, o rozmiarach 10 na 15 m, zbudował drewniany parterowy domek z poddaszem. Rudolfsheim-1 W dolnej części znajdowała się restauracja z kuchnią oraz niewielki służbowy pokoik. w górnej części natomiast urządzono dwa noclegowe pomieszczenia dla turystów. Ich rozmiary były niewielkie, w sumie mogło z nich skorzystać 10 gości, co jednak w tamtym okresie w zupełności wystarczało. Dodatkowo, pomijając ich skromne umeblowanie, zmuszało to często do spania w jednym, pięcioosobowym pokoju, obcych sobie ludzi. Na szczęście turystom to w żadnym wypadku nie przeszkadzało, trudności pojawiały się dopiero w przypadku kobiet, gdyż w takich sytuacjach bardzo surowo przestrzegano zasad podziałów na pokoje męskie i żeńskie. Zdarzało się to jednak rzadko, gdyż pod koniec XIX wieku ilość kobiet wśród turystów była bardzo niewielka. Gościniec Rudolfa był zresztą i tak wykorzystywany przede wszystkim jako restauracja.

SCHRONISKO Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA

Oficjalne otwarcie schroniska prowadzonego przez Franza Rudolfa nastąpiło w niedzielę 6 sierpnia 1893 roku. Było to szóste schronisko w Jesenikach. Niestety na uroczystość tą, pod szczyt Kopy Biskupiej, dotarło bardzo niewielu gości, głównie ze względu na olbrzymią ulewę jaka miała miejsce w godzinach dopołudniowych, i nie najlepszą pogodę również później. Nie mniej wszyscy, którzy się tam znaleźli, mogli podziwiać nie tylko budowlę samą w sobie, ale przede wszystkim jej wspaniałe położenie. Chociaż schronisko znajdowało się jeszcze po austriackiej stronie granicy, to najwspanialsze widoki roztaczały się z niego na niemiecką część Śląska, a przede wszystkim na Prudnik. W tym celu wzdłuż całego budynku ciągnęła się zadaszona weranda, z której, w czasie posiłków, można było zachwycać się tymi widokami. Podczas uroczystości przewodniczący zlatohorskiej sekcji MSSGV Czermin, który wcześniej odmawiał pomocy, a co za tym idzie i dotacji dla Rudolfa, teraz wyrażał się o nim w samych superlatywach, podkreślając szczególnie znaczenie schroniska dla rozwoju turystyki w Zlatych Horach. Aby w jakiś sposób to dodatkowo zaakcentować zaproponował aby na cześć swego budowniczego schronisko nosiło nazwę "Rudolfsheim", z czym wszyscy jednogłośnie się zgodzili.

Do podobnej uroczystości doszło również rok później, 18 czerwca. Okazją do tego było zawieszenie w schronisku, dwóch potężnych rozmiarów, portretów cesarzy: austriackiego - Franciszka Józefa I i niemieckiego - Wilhelma II. Pierwszy zakupił właściciel Rudolfsheimu Franciszek Rudolf, drugi podarowany został przez sekcję MSSGV w Białej Prudnickiej. Uroczystość była również okazją do przyjazdu na Biskupią Kopę, członków raciborskiej sekcji MSSGV. W ich imieniu Franz Kromik podarował Rudolfowi pięknie oprawioną książkę meldunkową dla odwiedzających to schronisko turystów. Rudolf senior, jak podaje większość przewodników, wszedł nawet do literatury, gdyż różnymi ekstrawaganckimi pomysłami i chwytami reklamowymi potrafił zabawiać gości, jak rzadko kto. Tym, którzy przypadli mu szczególnie do serca, zwykł sprawiać "huczne" pożegnanie. Nałożywszy bowiem na głowę czerwony turecki fez, produkowany zresztą w ogromnych ilościach w pobliskich Mikulovicach, strzelał na wiwat z pistoletu. Huk wystrzałów rozlegał się po górach głośnym echem, które długo towarzyszyło schodzącym w dół turystom. Niejeden z nich chełpił się potem żartobliwie wobec przyjaciół, że wbrew swemu mniemaniu okazał się jednak wart prochu.

NOWY WŁAŚCICIEL

W 1905 roku właścicielem Rudolfsheim został Alois Rudolf, któremu jednocześnie powierzono funkcję dozorcy wieży widokowej na szczycie Kopy Biskupiej. Nowy właściciel starał się przyciągnąć jak najwięcej turystów, co bezsprzecznie mu się udawało, gdyż w tym samym roku odwiedziło go blisko 5000 osób. Polecał im nie tylko zimne i gorące posiłki ale przede wszystkim wina: austriackie, tyrolskie i węgierskie. Goście mogli zakupić tam widokówki i różnego rodzaju inne upominki turystyczne, z których najpopularniejsze były blaszane odznaki przybijane do powszechnie używanych wówczas wędrownych lasek. Można było tu posłuchać muzyki a nawet potańczyć przy najnowocześniejszym jak na tamte czasy elektrycznym gramofonie. Natomiast od roku 1908 w Rudolfsheim, można było nawet skorzystać z telefonu.

Na początku lat dwudziestych, będąc już w granicach Czechosłowacji, rozbudowano Rudolfsheim Rudolfsheim-2Rudolfsheim-3, dzięki czemu przybyło 18 miejsc noclegowych. Budynek powoli tracił swój prymitywny wygląd i stawał się solidnym, atrakcyjnym schroniskiem górskim. Członkowie MSSGV mieli w nim specjalne zniżki, płacąc za nocleg 8 koron, gdy wszyscy inni goście musieli zapłacić 12 koron. Szczególną popularnością cieszyła się oszklona od wschodniej strony weranda, dzięki czemu nawet podczas deszczowej pogody można było oglądać panoramę niemieckiej części Śląska. Po drugiej wojnie światowej schronisko stało się własnością Zakładów Jedwabniczych "Adensamer" w Zlatych Horach. Powodowało to pretensje i roszczenia gminy Petrovice, na terenie której schronisko przecież zbudowano. W latach pięćdziesiątych w całej Czechosłowacji zaczął obowiązywać przepis o likwidacji wszelkich zabudowań znajdujących się tuż przy lini granicznej. Schronisko zostało najpierw rozszabrowane, a później zgodnie z prawem rozebrane. Mało brakowało, a podobny los spotkałby również wieżę widokową na szczycie Kopy Biskupiej. O istnieniu schroniska przypominają nam dzisiaj jeszcze inne budowle. Jedna z nich, to kamienny krzyż, widoczny przy szlaku dochodzącym już do placu przy wieży, oraz resztki zbiorników wodnych, które można dostrzec poniżej masztu radiowego tuż obok ruin schroniska.

 

(Tekst jest fragmentem opracowania Pawła Szymkowicza o wspólnej historii Głuchołaz i Zlatych Hor)

Last Updated on Sunday, 23 May 2010 19:28