Cmentarz zapomnienia PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Andrzej Dereń   
niedziela, 10 maja 2009 21:05
Fränkel

Pamięć o zmarłych i poszanowanie ich grobów to jedna z cech wyróżniających wysokorozwinięte kultury. Wśród nas pamięta się najczęściej o... grobach naszych najbliższych. Czasem, jakby przy okazji, pod opiekę bierze się nagrobki sąsiadujące z grobami naszych rodzin, znajomych. Czcią otaczamy groby osób zasłużonych, znanych. Przykładem mogą być warszawskie "Powązki".

Również w Prudniku dbamy o groby na cmentarzu komunalnym. Coraz częściej świeczki widzimy przy grobach niemieckich, którymi dawniej nikt nie interesował się. Czasem nawet nie wiemy, kim był człowiek, którego grobem opiekujemy się, a przecież każde miasto, każdy region ma osoby, które swoim życiem przyczyniły się z różnych pozytywnych względów, na to by o nich pamiętano. Nasza prudnicka pamięć pod tym względem często zaczyna się na 1945 roku, zapominając o tym, że i wcześniej Prudnikiem rządzili lepsi i gorsi burmistrzowie, że byli nauczyciele, pisarze, poeci, proboszczowie. Wspominamy jeszcze polskich działaczy z okresu, kiedy Prudnik był niemiecki. A co z osobami, nie zawsze Polakami, których działalność zostawiła swoje piętno na ziemi prudnickiej po czasy nam współczesne?

ZNAKOMICI PRUDNICZANIE

Musimy zdać sobie sprawę, że wciąż korzystamy z efektów ich pracy. Groby tych osób są po dziś dzień na naszych cmentarzach. Pierwszą rzecz, jaką wypadałoby zrobić to poznać historię i zinwentaryzować groby osób zasłużonych np. dla Prudnika. Niektóre z nich znajdują się wokół głównego krzyża na cmentarzu komunalnym. Są to groby księży. Wśród nich jest o. Bonawentura Menzel (1780 - 1869) ostatni śląski kapucyn, inspektor klasztoru na Kaplicznej Górze ("Zburzony Klasztorek"), honorowy obywatel miasta. W Prudniku jest również inne miejsce - nekropolia "budowniczych współczesnego Prudnika". Bez nich w mieście nie byłoby "czerwonego szpitala", łaźni miejskiej, budynków późniejszego "Frotexu", altany w parku, pałaców przy ul. Kościuszki i Nyskiej, a nawet budynku dawnego szpitala męskiego, gdzie dziś mieści się m.in. redakcja Tygodnika Prudnickiego. Byli oni inicjatorami wielu inwestycji w mieście oraz okolicy, które jeszcze długo można wymieniać. Mowa oczywiście o prudnickich Żydach, rodzinach Fränkel i Pinkus. Samuel Fränkel był twórcą potęgi zakładu bawełnianego, Max Pinkus zyskał sławę jako kolekcjoner książek. Jego kolekcja nazwana Biblioteką Śląską była jednym z największy zbiorów silesianów (publikacje o tematyce śląskiej) na świecie.

KRÓTKA PAMIĘĆ

Groby Samuela Fränkla i Maxa Pinkusa obok innych znakomitych prudniczan znajdują się na cmentarzu żydowskim przy ul. Kolejowej. Niegdyś znajdowało się tu 140 nagrobków! Dziś trudno ocenić ile ich zostało, może połowa?

Ludzie tam spoczywający to nie tylko Żydzi, to również prudniczanie, którym wiele zawdzięczamy. Kto wie, czy nie dzięki Samuelowi Fränklowi twórcy przemysłowego Prudnika, miasto nie dzieliłoby dzisiaj losów takich miejscowości jak Niemodlin, czy Grodków. Tam zabrakło pomysłowych Żydów. Dzisiejszy Prudnik jest efektem pracy wielu narodów - Polaków, Niemców, Żydów, Czechów ale zawsze prudniczan. Teraz my, Polacy jesteśmy gospodarzami tego terenu. Pokażmy, że i my potrafimy zadbać o naszą małą ojczyznę... lepiej nawet od naszych poprzedników.

W 2001 roku uczniowie Liceum Ekonomicznego w Prudniku pod opieką Krystyny Pielak wysprzątali zaniedbany teren cmentarza.

(2001)
Poprawiony: niedziela, 10 maja 2009 21:09